Kamil i Radek już wykonali zadanie!

Dwie Wieże, które zwłaszcza w debiutanckim sezonie LUK Politechniki Lublin odbierały rywalom chęć atakowania, poszukają nowych wyzwań poza Lublinem. Ich wkład w awans do PlusLigi – zwłaszcza w tym sezonie – łatwo przeoczyć, ale pozostaje nie do przecenienia.

Radosław Sterna w tym sezonie rzadziej pojawiał się na parkiecie. Wystąpił w pięciu meczach, ale każdą minutę na boisku wykorzystywał na 100 procent, kończąc sezon ze świetną średnią 1.4 asa serwisowego na set. Żywiołowy i zaangażowany, swoją postawą stawiał na treningach kolegom opór, którego nie doświadczyli w wielu meczach.

Radek to nieobliczalny zawodnik – taki, którego zagrania niezwykle trudno przewidzieć. Znakomicie korzysta ze swojego zasięgu i niebywale ruchliwego nadgarstka, który pozwala mu atakować na w nawet ekstremalnych kierunkach. Zawsze groźny w zagrywce. Choć grał mniej, to będąc do dyspozycji trenera, dawał duży spokój. Żałuję, że w tym sezonie nie omijały go urazy. Na pewno przychodzi nam pożegnać się z bardzo charyzmatycznym siatkarzem. Życzę mu spełnienia w nowym klubie – powiedział Krzysztof Skubiszewski, prezes LUK Politechniki Lublin.

Kamil Szaniawski w tym sezonie dostał 12 szans na grę. Za każdym razem jego pojawienie się na parkiecie wnosiło spokój w szeregi LUK Politechniki Lublin. Groźny w zagrywce, nieosiągalny w ataku dla blokujących. W tym sezonie zdobył 47 punktów.

Od dwóch sezonów Kamil udowadniał, że współpraca z nim była strzałem w dziesiątkę. Znakomicie spełnił pokładane w nim nadzieje! Obserwując jego opanowanie I konsekwencję, można czuć spokój, ilekroć ma kontakt z piłką. Wierzę, że kolejny sezon przyniesie mu zdecydowanie więcej okazji do gry i mam nadzieję, że zabierze od nas tylko pozytywne doświadczenia – powiedział Maciej Krzaczek, wiceprezes LUK Politechniki Lublin.

Szaniawski i Sterna w poprzednim sezonie stanowili o sile LUK Politechniki Lublin. Ich postawa przyczyniła się do stworzenia silnego Klubu 1. Ligi, któremu mogli zaufać kolejni zawodnicy.

Po dwóch sezonach spędzonych w LUK Politechnice Lublin moja przygoda właśnie się kończy. Decydując się na przyjście do klubu, który rozpoczyna swoją przygodę w 1. lidze jako beniaminek, postawiłem sobie konkretny cel – doprowadzić drużynę do awansu. Sądzę, że każdy zawodnik marzy o spełnieniu takiego marzenia, bo po dwóch latach ciężkiej pracy to się właśnie stało. Chciałem podziękować sztabowi szkoleniowemu za możliwość rozwoju, wszystkim kolegom z drużyny za owocną współpracę oraz kibicom, którzy zrobili wszystko, żeby nas wspierać i być z nami na hali nawet na papierowych makietach. Wasze wsparcie było nieocenione. Teraz czas na kolejny etap. Trzymajcie kciuki! – podkreślił Radosław Sterna.

Trzy lata w lubelskiej drużynie pokazały mi, w jak dynamicznym tempie można rozwijać się i wspinać na wyższe szczeble siatkówki. Móc uczestniczyć w zdobyciu awansu do 1. ligi, a następnie PlusLigi dało mi satysfakcje i większą motywację do działania. Bardzo miło będę wspominał pobyt w Lublinie. Mój rodzinny dom znajduje się niedaleko tego miasta, więc łatwiej było mi połączyć granie w siatkówkę z życiem rodzinnym, a to dla zawodników jest bardzo ważne. Pozdrawiam kibiców z Lublina, którzy przez cały czas nas wspierali – zaznaczył Kamil Szaniawski.

Radku, Kamilu, będziemy Was wypatrywać- atakujących- pod sufitami hal, które wybierzecie jako nowe siatkarskie domy!