No i wrócili!

LUK Politechnika Lublin – MCKiS Jaworzno | 30.01.2020 | fot. Grzegorz Winnicki

W 20. kolejceKrispol 1. Ligi doszło do spotkania dwóch drużyn sąsiadujących ze sobą w ligowej tabeli, a więc konfrontacji zajmujących szóste miejsce w tabeli siatkarzy LUK Politechnika Lublin i będących na siódmej pozycji, zawodników MCKiS-u Jaworzno. Górą z tego pojedynku wyszli reprezentanci Lubelszczyzny, którzy odnieśli pierwsze zwycięstwo w 2020 roku. Ważnym wydarzeniem związanym z tym spotkaniem było zaprezentowanie hymnu lubelskiej drużyny, który poniósł ją do stratosfery i miał niemały wkład w zdobycie trzech punktów.

Początek czwartkowej potyczki w hali MOSiR był wyrównany, jednak ten stan nie utrzymywał się długo. Głodni zwycięstwa podopieczni Macieja Kołodziejczyka szybko objęli prowadzenie, które dzięki konsekwentnej i pewnej grze utrzymali już do końca partii, wygrywając ją z przewagą dziesięciu oczek. W drugi set lubelscy siatkarze weszli jeszcze pewniej niż w pierwszy. Od początku narzucili wysokie tempo i wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Szybko jednak zostali wyhamowani. Rywale dzięki solidnemu blokowi nie tylko dogonili gospodarzy, ale i zbudowali dwupunktowe prowadzenie. Przestój w grze miejscowych nie trwał na szczęście długo, którzy szybko wrócili do gry, lecz rywale nie pozwolili odskoczyć i set do końca grany był punkt za punkt. Górą z tej wojny nerwów wyszli lublinianie, głównie za sprawą świetnej gry w końcówce Pawła Rusina. Początek trzeciej partii to była przewaga przyjezdnych. Co prawda na starcie zdobyli oni prowadzenie, jednak beniaminek Krispol 1. Ligi zdołał je zniwelować. Żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć na ilość punktów gwarantującą spokój. Zmieniło się to w końcówce rozgrywki. Tym razem fortuna sprzyjała zawodnikom ze Śląska. Przez błędy w zagrywce po stronie gospodarzy udało się wyjść górą z trzeciej partii. Przegrana pozytywnie wpłynęła na zawodników z województwa lubelskiego. Czwartego seta rozpoczęli oni z dużą dozą determinacji, a to w konsekwencji pozwoliło im zgarnąć komplet punktów.

Tak to spotkanie podsumował trener LUK Politechnika Lublin:

– Trudno nawet określić jak bardzo odetchnęliśmy po tym meczu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że po każdej kolejnej porażce coraz trudniej byłoby nam wrócić na zwycięski szlak. Tak już jest w sporcie, że gdy trafia się seria bez wygranej, to pewność siebie spada. Mam nadzieję, że najgorsze już jest za nami. Dla nas to spotkanie to był mecz za sześć punktów. Chcieliśmy znów uwierzyć w to, że potrafimy wygrywać, co zresztą pokazaliśmy. Wyszliśmy na ten mecz na pełnej determinacji i powiedzieliśmy sobie w szatni, że to jest ten dzień, w którym musimy się przełamać i “wygryźć” zwycięstwo z parkietu. Myślę, że rywale byli zaskoczeni tym, że tak bardzo ofensywnie graliśmy. Szkoda trzeciego seta, w którym przegraliśmy, choć należy przyznać, że popełniliśmy w nim bardzo wiele błędów na zagrywce. To zadecydowało o tym, że przegraliśmy tę partię. W tym starciu zależało nam też na tym, by wrócić do górnej części tabeli. Różnice punktowe są bardzo małe, ale jednak wygrana pozwoliła nam znaleźć się bliżej fazy play-off.

LUK Politechnika Lublin – MCKiS Jaworzno 3:1 (25:15, 25:23, 20:25, 25:19)

LUK:Bartosz Zrajkowski, Damian Wierzbicki, Paweł Rusin, Sławomir Stolc, Radosław Sterna, Roman Oroń, Sho Takahashi (libero) oraz Jędrzej Goss, Szymon Seliga.

MVP: Paweł Rusin (LUK Politechnika Lublin).

 

STATYSTYKI