Meczycho z prawdziwego zdarzenia okraszone naszym zwycięstwem

LUK Politechnika Lublin – Stal Nysa | 21.12.2019 | fot. Grzegorz Winnicki

Pierwszym zespołem, który w sezonie 2019/2020 pokonał lidera KRISPOL 1. Ligi mężczyzn został LUK Politechnika Lublin. Podopieczni Macieja Kołodziejczyka we własnej hali wygrał ze Stalą Nysa 3:2.

W sobotni hit 15. kolejki KRISPOL 1. Ligi mężczyzn lepiej weszli siatkarze Stali Nysa, którzy w połowie pierwszego seta złapali swój rytm grania i odskoczyli gospodarzom na minimalną, ale jednak dwupunktową przewagę. Tę spokojnie dowieźli do końca, ostatecznie wygrywając w premierowej odsłonie 25:21. Druga partia to prawdziwy pokaz siły i dominacji podopiecznych Macieja Kołodziejczyka. Lublinianie rozpoczęli od prowadzenia 4:0, które z każdą akcją powiększali i w pewnym momencie wygrywali już 10:1. Goście mogli tylko przecierać oczy ze zdumienia, bo w drugiej odsłonie ugrali zaledwie dwanaście punktów. Ekipę prowadzoną przez Krzysztofa Stelmacha wyraźnie to podrażniło, ponieważ w trzecim secie prezentowała się znacznie lepiej i głównie dzięki skutecznej grze w ataku wygrała 25:18. Gospodarze tego spotkania nie zamierzali jednak kończyć meczu bez zdobyczy punktowej i od początku czwartego seta grali w sposób bardziej okazały niż nysianie. To natomiast pozwoliło im objąć prowadzenie 8:5, a następnie 14:11 i już do końca partii kontrolować wydarzenia na parkiecie. Tie-break to prawdziwa gra nerwów i pokaz kapitalnych akcji zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Od stanu 8:8 siatkarze z Lublina zaprezentowali fantastyczną siatkówkę, czego efektem było prowadzenie 12:9 i 14:11. To jednak nie oznaczało końca emocji, bo lider tabeli KRISPOL 1. Ligi zdołał doprowadzić do remisu 14:14. LUK jednak nie złożył broni i po pięciu piłkach meczowych rozstrzygnął tę konfrontację na swoją korzyść, stając się tym samym pierwszą drużyną, która przerwała zwycięską passę Stali Nysa (czternaście wygranych meczów z rzędu).

Tak to spotkanie podsumował trener LUK Politechnika Lublin:

– Nie wiem nawet, w jakich słowach mógłbym wyrazić szacunek do swojej drużyny. Kibice, którzy przyszli na halę na początku mogli być zszokowani, bo na pozycji libero wystąpił Szymon Pałka, a Sławka Stolca w ogóle nie było w składzie. Męczą nas kontuzje, lecz nie załamaliśmy się, tylko pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem i żadne przeciwności nie są nam straszne. Jest to kapitalna sprawa. Oczywiście życzyłbym sobie, żeby wszelkie urazy chłopaków przestały nam doskwierać, gdyż nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa w tej lidze. Myślę, że nie tylko sobie, ale również naszym kibicom sprawiliśmy prezent na święta, ponieważ pokonaliśmy lidera, który przed tym meczem był niepokonany. Czuliśmy wsparcie kibiców i to, że nas niosą. Chcielibyśmy, żeby tak było na każdym spotkaniu, bo myślę, że jesteśmy ekipą, którą chce się oglądać.

LUK Politechnika Lublin – Stal Nysa 3:2 (21:25, 25:12, 18:25, 25:21, 19:17)

LUK: Bartosz Zrajkowski, Damian Wierzbicki, Radosław Sterna, Kamil Szaniawski, Paweł Rusin, Szymon Seliga, Szymon Pałka (libero) oraz Kamil Durski, Jędrzej Goss, Roman Oroń, Paweł Toborek.

Stal: Patryk Szczurek, Bartosz Krzysiek, Moustapha M’Baye, Maciej Zajder, Łukasz Łapszyński, Bartosz Bućko, Mateusz Czunkiewicz (libero) oraz Kamil Dembiec (libero), Mariusz Schamlewski, Jarosław Mucha, Damian Dobosz, Kamil Długosz, Łukasz Kaczorowski.

MVP: Paweł Rusin (LUK Politechnika Lublin).

 

STATYSTYKI