Determinacja nie wystarczyła do tego, by pokonać BBTS Bielsko-Biała

LUK Politechnika Lublin – BBTS Bielsko-Biała | 04.01.2020 | fot. Grzegorz Winnicki

Po wygranym i pełnym emocji meczu ze Stalą Nysa, który kończył ligowe granie w 2019 roku, siatkarzy LUK Politechnika Lublin czekało kolejne trudne wyzwanie. W ramach 16. kolejki KRISPOL 1. Ligi mężczyzn podopieczni Macieja Kołodziejczyka mierzyli się z BBTS-em Bielsko-Biała. Sobotnie spotkanie stało na wysokim poziomie i do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break. W nim lepsi okazali się siatkarze z województwa śląskiego.

Początek spotkania pokazał, że oba zespoły to równorzędni rywale, a żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć. Zmieniło się to jednak przy stanie 8:12. Przyjezdni dzięki solidnej zagrywce odrzucili lublinian od siatki i wykorzystując szczelny blok, sumiennie powiększali przewagę, którą utrzymali do końca seta, wygrywając ostatecznie 25:19. Drugą partię od mocnego uderzenia rozpoczęli siatkarze z Bielska-Białej. Ich bardzo dobra gra w obronie nie pozwalała dojść do słowa podopiecznym Macieja Kołodziejczyka. Zmieniło się to dopiero w końcówce, gdy skuteczna zagrywka Kamila Durskiego pozwoliła na zniwelowanie strat do dwóch punktów. Nie wystarczyło to jednak do tego, by wygrać seta, który także padł łupem gości. W trzecim secie zawodnicy z województwa lubelskiego powstali niczym feniks z popiołów. Determinacja, jaką prezentowali na parkiecie, pozwoliła im już na początku odskoczyć na pięć oczek. Natomiast wysoka skuteczność w ataku i widowiskowe obrony zapewniły zespołowi LUK Politechnika Lublin wygraną w trzeciej partii 25:16. To samo gospodarze przenieśli na czwartego seta, w którym z ułańską fantazją punktowali siatkarzy z województwa śląskiego, wyrównując stan meczu i doprowadzając do tie-breaka. W nim od początku warunki dyktowała ekipa prowadzona przez Harry’ego Brokkinga, która prowadziła 8:3, a z czasem 11:6 i ostatecznie 15:8. W ligowej tabeli lublinianie w dalszym ciągu zajmują pozycję wicelidera rozgrywek, tuż za Stalą Nysa.

Tak to spotkanie podsumował trener LUK Politechnika Lublin:

– Na pewno ostatnie co mogę w tym momencie zrobić, to zrzucać porażkę na kontuzje. Oczywiście to nie pomaga, ale na każdy mecz wychodzimy po to, aby zwyciężyć. Ufam każdemu z moich graczy i nieważne, który z nich jest na parkiecie, wiem, że daje z siebie wszystko. Przez pierwsze dwa sety rywale skutecznie spisywali się w polu serwisowym, a my nie przyjmowaliśmy zagrywki. W kolejnych dwóch sytuacja się odwróciła. Nasz serwis dobijał przeciwników i dawał nam punkty. Tie-break to wiadomo, jest to loteria. Kto lepiej zagra początkowe dwie-trzy piłki, ten wychodzi na prowadzenie i ma przewagę. Myślę, że zdobyty punkt trzeba docenić, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że wygrane przez nas partie wzbudziły apetyt kibiców. Mimo wszystko jestem zadowolony z postawy chłopaków. Początek spotkania może nie ułożył się po naszej myśli, lecz walką udało się wyrównać stan gry. Moi siatkarze nie pierwszy raz pokazali kawał dobrej siatkówki i zostawili sporo serca na parkiecie. Na pewno nie zwieszamy głów. Wyciągniemy z tej przegranej wnioski i w kolejnym meczu z Norwidem Częstochowa będziemy chcieli wrócić na ścieżkę zwycięstw.

LUK Politechnika Lublin – BBTS Bielsko-Biała 2:3 (19:25, 22:25, 25:16, 25:18, 8:15)

LUK: Bartosz Zrajkowski, Damian Wierzbicki, Radosław Sterna, Kamil Szaniawski, Paweł Rusin, Szymon Seliga, Szymon Pałka (libero) oraz Kamil Durski, Jędrzej Goss.

MVP: Bartosz Cedzyński (BBTS Bielsko-Biała).


STATYSTYKI